PLENER ŚLUBNY DWÓR JANA MATEJKI W WIŚNICZU

Sesja poślubna w Dworku Jana Matejki w Wiśniczu

Lubię na sesję wybierać miejsca nieoczywiste. Takie, gdzie nie ma tłumów, a aura sprawia, że para czuje się swobodnie. Małopolska na szczęście obfituje w mnóstwo takich lokalizacji. Jedną z nich odwiedziłem z Kingą i Jackiem. To miejsce, które polubią osoby ceniące drewnianą architekturę usytuowaną pośród zadbanego ogrodu. Zapraszam na sesję poślubną w uroczym Dworku Jana Matejki w Wiśniczu.

Plener w Koryznówce

Dworek Jana Matejki, zwany Koryznówką, to jedno z miejsc, w których czas wolno płynie. Nie dziwię się, że mistrz przyjeżdżał tu do swoich przyjaciół na wypoczynek. Samo muzeum nie jest duże, to zaledwie kilka pokoi w drewnianym, uroczym domku. Jednak nie przyjechaliśmy tutaj, by robić zdjęcia wewnątrz, chociaż jest co obejrzeć. Ale to właśnie dworek pachnący drewnem i jego otoczenie nas tu przywiodło.

Teren wokół Koryznówki jest imponujący i to właśnie on stał się głównym celem naszych odwiedzin. Ogromny ogród, w którym w lecie można podziwiać pełno różnokolorowych kwiatów. A do tego ten koń, biegający po terenie, zupełnie luzem, swobodnie. Nic sobie nie robił z tego, że przechadzaliśmy się gdzieś obok niego. Chętnie też pozował do zdjęcia w zamian za chwile czułości. Podobno jest też paw, ale nam nie udało się go zobaczyć.

Spacer po ogrodzie Koryznówki

Takie miejsca jak Koryznówki nadają się idealnie do pleneru w formie spaceru. Pozwala to na zrobienie zdjęć naturalnych, kiedy para po prostu przechadza się a my, stojąc gdzieś z boku, wyłapujemy te najlepsze ujęcia. Oczywiście, trzeba pamiętać, że zdjęcia z pleneru powinny być różnorodne. Ważne, by ujęcia nie były monotonne, dlatego lubię przeplatać naturalne kadry tymi pozowanymi.

Akurat od Kingi i Jacka bił taki spokój, który świetnie zagrał z tym miejscem. Dlatego cały ten plener, pełen spokoju i lekkości bardzo zgrał się z osobowościami mojej pary.

Jak wspomniałem na początku – w tym miejscu czas jakby się zatrzymał. Nic nas nie goniło. A nawet wiatr leniwie przelatywał, tylko lekko chłodząc powietrze które tego dnia było dość gorące. I tak właśnie kojarzy mi się ten dzień. Z ciepłym popołudniowym słońcem. Z wakacjami z dala od miasta. Z parą, która była bardzo czuła, ale w swoich emocjach lekko powściągliwa. Tak bardzo pasowali do tego miejsca, że pozowanie szło im bardzo naturalnie. Lubię, gdy czuć taką swobodę na zdjęciach. Mam nadzieję, że i Wam udzieli się spokój tego popołudnia.

 

KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ

POWRÓT