Plener ślubny Pustynia Błędowska

Sesja ślubna na Pustyni Błędowskiej

Lubię urozmaicenia. Pewnie dlatego tak często szukam dla swoich par miejsc ciekawych, w których będzie można zrobić zdjęcia. Nie ukrywam, że na tej liście przeważają lokalizacje związane z przyrodą.

Pustynia Błędowska była akurat zapisana w tych miejscach, które chciałem sfotografować. Trafiła tam wiele lat temu i udało mi się już kilka razy wykorzystać ją w swoich ujęciach. I za każdym razem odkrywałem, że to miejsce zmienia się diametralnie w zależności od pory roku i pogody.

Pustynia, zachód słońca i poligon wojskowy

Jeśli nie byliście jeszcze na Pustyni Błędowskiej, to od razu warto zaznaczyć, że powierzchnia jej nie jest duża. Dodatkowo jest porośnięta gdzieniegdzie krzewami i drzewami, a na horyzoncie widać pobliskie miasta. Jeszcze parę lat temu były tu takie prawdziwe, pustynne wydmy. Dziś coraz więcej roślinności sprawia, że pustynia coraz bardziej przestaje przypominać krajobraz pełen piasku. Ale i tak ma swój urok.

Z Eweliną i Michałem udało nam się trafić na ładne, słoneczne popołudnie. Wykorzystaliśmy je do końca, aż zrobiło się już zupełnie ciemno, gdy opuszczaliśmy teren. Zeszliśmy całkiem spory kawałek, by wydobyć z tego miejsca jak najwięcej. Jak pewnie zobaczycie – udało nam się znaleźć także całkiem ładne, zalesione tereny.

Pewnie część z Was wie, że lubuję się w sesjach modowych. Dlatego pracując z parami młodymi staram się także, by sesje te były lekko w takim klimacie. A Pustynia Błędowska nadaje się do tego typu kadrów idealnie. Ma w sobie coś z surowości, ale roślinność przełamuje to i nadaje romantyczności. A do tego wiatr robi swoje. Ewelina miała lekką, zwiewną sukienkę i rozpuszczone włosy. Dodajcie do tego lekki zefirek i już wiadomo, że powstaną ciekawe kadry.

Bo na plenerze trzeba mieć szczęście

Pustynia od wielu lat po części stanowi teren wojskowy. Dzięki temu czasami można spotkać się z ćwiczącymi na niej żołnierzami. Krążący ponad głowami samolot i dziesiątki spadochroniarzy – tego jeszcze nie miałem na plenerze. Właśnie takie kadry, gdzie o zachodzie słońca widać parę młodą a w tle – żołnierzy, którzy ćwiczą miękkie lądowanie na pustyni – to jest szczęście. W fotografii, jak i w życiu, jest ono niezwykle ważne. Dlatego zawsze staram się obserwować to, co dzieje się dookoła. I wielokrotnie dzięki temu plenery wzbogacone są o takie niecodzienne ujęcia.

Zachęcam Was, byście sami trafili na nietypowe kadry podczas plenerów.

 

 

KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ

POWRÓT